Hen Ichaer

Historie Wiedźminverse – Auberon Muircetach #2

Witajcie w serii, w której chciałbym przybliżyć Wam postacie ze świata Wiedźmina, mające istotny wpływ na kształt historii. Początkowo skupimy się na bohaterach znajdujących się na właśnie wprowadzonych do gry kartach ewolucyjnych, wraz z postaciami, które miały bliższy, lub dalszy związek z nimi.

Krótka historia zaprezentowana tutaj została stworzona na potrzeby społeczności chińskiej, aby przybliżyć im postacie ze świata Wiedźmina, jedynie w niewielkim stopniu zmodyfikowana przeze mnie.

“Przebyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem.”

~ Auberon Muircetach

Pośrodku głębokiej zimy na nieboskłonie toczą się gęste chmury, a cienka wstążka światła błyska się w poprzek nieba. Towarzyszy jej dudniący odgłos, który brzmi niby grzmot, niby tysiące galopujących koni. I tylko nieliczni wiedzieli, że to nie burza, a echo podróży zjawiska, który ludzie nazywają “Dzikim Gonem”.

Gdyby ktoś odważył się teraz wyjść przed dom i spojrzeć w górę, to zobaczyłby orszak widmowych rycerzy rozciągający się po nocnym niebie. Upiory te nosiły rogate hełmy, a twarze miały skryte pod szkieletowymi przyłbicami. Ich pancerze promieniowały wręcz namacalnym mrozem. Wierzchowce pod nimi, przypominające szkielety – a może to tylko sztuczka świetlna? – zostawiały na nieboskłonie ślady kościstych kopyt, które jeszcze przez krótką chwilę płonęły niczym diabelskie znaki. Wszystko to wieńczyła przytroczona do ich boków broń, błyskająca niby gwiazdy na niebie.

Ale nikt nie spoglądał w niebo w noc taką jak ta. Nikt się nie odważył. A poranek, jak zawsze, przyniósł nowe wieści o kolejnych zniknięciach.

Od wieków pośród ludu Aen Seidhe krążyło pewne proroctwo: “Nadejdzie dzień, w którym w najciemniejszą noc na nieboskłon przybędzie starszy klan Aen Elle, mroźny i z oczami niczym najpełniejszy księżyc…”

Pojawienie się dzikiego gonu było od zawsze uważane za zapowiedź nieszczęścia, śmierci i wojny. Po wielu latach jednak, większość ludzi zaczęła postrzegać to jako bzdury, historię, którą należy opowiedzieć przy stole i straszyć nią nieposłuszne dzieci. Ale mądrzy wiedzą, że dziki gon jest prawdziwy. I śmiertelnie niebezpieczny.

Na długo przed znanymi annałami Aen Undod posiadali moc znaną jako “Bramy Światów”. Ta mistyczna moc pozwoliła im na podróżowanie w czasie i przestrzeni, a także na torowanie swojej drogi przez wszechświat, aby odwiedzić niezliczone światy. Moc ta znana była przez późniejsze pokolenia również jako “Starsza Krew” – Hen Ichaer.

Jednak zdolność ta miała jedną niebezpieczną cechę. Wywoływała nieodwracalne zmiany klimatyczne znane pod nazwą “Białe Zimno”, które podążało za nadużywającymi swoich darów starszymi rasami niczym cichy, lecz nieubłagalny drapieżnik.

Wkrótce wieczna zima, śmierć i zniszczenie nadeszły, a Aen Undod musieli odejść ze swojego świata. Podróż była długa i żmudna, wielu po drodze zaginęło, jeszcze więcej oszalało, a inni stracili życie. Tylko garstka ocalała.

Pod wpływem Koniunkcji Sfer liczba światów stale wzrastała, jednak “Bramy” między nimi malały. Po przekroczeniu niezliczonych światów lud Aen Undod podzielił się. Ci, których znamy jako Aen Seidhe, lud gór – czy też potocznie nazywani elfami – osiedli w znanym nam świecie. Początkowo zdawało się to lepszą decyzją, jednak po przybyciu, wiele setek lat później ludzi, znaleźli się na krawędzi zagłady.

Pozostałości Aen Undod ruszyły w dalszą wędrówkę przez światy, aż słuch o nich zaginął.

Do czasu.

Poprowadzili wielki, czarny statek „Naglfaar” do innego świata. A gdy się w nim znaleźli rozpoczęli wojnę przeciwko rdzennym mieszkańcom, prześladując i masakrując tamtejszą ludność, a ocalali stali się ich niewolnikami.

W trakcie podbijania nowej ziemi, przybyłe elfy zaczęły nazywać siebie “ludem olch”, dumnym, potężnym i z wojną we krwi. Nie dbali o biurokrację, ale wiedząc, że każda armia potrzebuje swojego dowódcy, wybrali Auberona Muircetaha na swego lidera, ponieważ był wszystkim tym, czym Lud Olch był – bądź chciał być.

Niezwyciężony, pewny siebie i o niepodważalnych zdolnościach przywódczych, prowadził ich od jednej zwycięskiej bitwy do kolejnej, niszcząc wszelki opór i okazując szczególne okrucieństwo “podrasom”. To właśnie dzięki niemu znacznie mniejsze oddziały wciąż rozszerzały swoje terytorium we wrogim dla nich świecie.

Tir na Lia

Był całkowitym przeciwieństwem do znanych nam królów ludzkich, którzy pokryci wałami tłuszczu, pachnący cebulą i piwskiem, z wielkimi, czerwonymi nosami, zakrwawionymi oczami i skołtunioną brodą trzymali w swoich opuchniętych dłoniach berło i jabłko.

Auberon w swoje 650. urodziny był dalej niczym młody bóg ze swoją smukłą i wyćwiczoną sylwetką. Niezwykle wysoki jak na elfa, z burzą długich, siwych włosów opadających na jego muskularne plecy. Nosił się elegancko i skromnie, przeważnie w czarnej, aksamitnej tunice wraz z typowo elfickimi butami. Przez wieki swojego panowania zachował właściwy dla monarchy wygląd, roztaczając wokół siebie aurę szlachetności i władzy.

Ale teraz, po tylu wiekach, od Króla Olch czuć było tylko bezkresny chłód wieczności.

Auberon jako jeden z nielicznych pozostających przy życiu widział niszczycielską moc Białego Zimnego i rozumiał, że jeśli nie będą mogli kontynuować podróży między światami, czeka ich niechybna zguba.

Polecił więc “hodowlę” Starszej Krwi, by móc stworzyć osobę zdolną do powtórnego otwarcia Ard Gaeth, Bramy Światów. Wraz ze swoją małżonką, Shiadhal, powili dziecię, Larę Dorren. Była ona potężnym ładunkiem genetycznym, efektem długoletnich prac, która w połączeniu z innym, podobnym jej, ładunkiem miał dać niezwykłe dziecko zdolne do kontroli nad czasem i przestrzenią. Czymś – kimś – kogo stracili w czasie swojej ucieczki przed Białym Zimnem.

Auberon z nadzieją obserwował jak jego córka dorasta, stając się potężną elfią Wiedzącą, która potrafiła manipulować czasem i przestrzenią w sposób do tej pory niespotykany. Jednak to wciąż nie było to, czego potrzebowali. Obiecano ją Avallac’howi, innemu potężnemu Wiedzącemu z Ludu Olch. Razem mieli poprowadzić swoich ludzi ku dalszej wędrówce między gwiazdami.

Jednak nie wszystko poszło zgodnie z planem.

Lara Dorren, autorka: Alisa Serebrennikova

Lara Dorren, w czasie swoich wędrówek, spotkała ludzkiego maga Creganna z Lod w którym, mimo rozsądku i powinności wobec swego Ludu, zakochała się. Skończyło się to dla ich obojga tragicznie, ale z ich miłości zrodziło się pół ludzkie – pół elfie dziecko.

Auberon był wściekły, ale jego chłodna natura szybko wzięła nad nim górę. Postanowił uprowadzić dziecko z kolejnych ludzkich pokoleń, które wykaże odpowiednie zdolności magiczne.

Posąg Lary Dorren i Creganna z Lod

Jednak materiał genetyczny nie chciał się ujawnić dostatecznie potężnie przez długi czas. Aż urodziła się Cirilla Fiona Elen Riannon, Lwiątko z Cintry, Dziecko Starszej Krwi, Jaskółka.

Podstępem nakłoniona do wejścia w portal znajdujący się w Tor Zireael wpada w pułapkę zastawioną przez Lud Olch. Przez swojego praprapradziadka Auberona.

Celem Króla Olch było zapłodnienie Cirilli, by ta wydała na świat dziecko zdolne do władania czasem i przestrzenią. Dziecko, które uratowałoby Lud Olch przed zagładą.

Setki lat przygotowań, tysiące poświęconych żyć, a w najważniejszym momencie Auberon Muircetach zawahał się. Największy z królów elfów nie potrafił dokończyć tego co zaczął, po raz pierwszy w swoim długim życiu. A wszystko przez to, że człowiek, którego mu jego Lud przyprowadził miał oczy Shiadhal oraz oczy Lary.

Oczy jego żony i córki.

Prowadził swój Lud przeciw całemu światu, podróżował na czele stworzonego przez siebie elitarnego oddziału Czerwonych Jeźdzców i był pewien, że jest zdolny do wszystkiego, byle uratować swój Lud.

A jednak mylił się.

Niektórych rzeczy nie da się zrobić za pomocą samej magii i ambicji. Niektórych rzeczy nigdy nie zaakceptował i nikogo w tej kwestii nie posłuchałby. Dlatego jego podkomendny, Eredin Bréacc Glas, pod pretekstem podania leku “wspomagającego” otruł Auberona przejmując po nim władze.

Dostrzegła go dopiero po chwili. Siedział w kącie, w fotelu, w białej koszuli rozchełstanej na chudej piersi. Koszula wykonana była z tkaniny tak delikatnej, że oblepiała ciało niczym mokra.
Twarz i dłonie Króla Olch były niemal tak samo białe jak koszula.

Podniósł na nią oczy, a w oczach tych była pustka.
– Shiadhal? – szepnął – Dobrze, że jesteś. Wiesz, mówili, że umarłaś.
Otworzył dłoń, coś upadło na kobierzec. Był to flakonik z szarozielonego nefrytu.
– Laro – Król Olch poruszył głową, dotknął szyi, jak gdyby dusił go złoty królewski torc’h – Caemm a me, luned. Chodź do mnie, córko. Caemm a me, elaine.
W jego oddechu Ciri czuła śmierć.

– Elaine blath, feainne wedd… – zanucił – Mire, luned, rozwiązała ci się wstążeczka… Pozwól mi…
Chiał podnieść rękę, ale nie zdołał. Westchnął głęboko, raptownie uniósł głowę, spojrzał jej w oczy. Przytomne tym razem.
– Zireael – powiedział – Loc’hlaith. Faktycznie jesteś przeznaczeniem, Pani Jeziora. Moim też, jak się okazuje.
– Va’esse deireadh aep eigean… – powiedział po chwili, a Ciri z przerażeniem skonstatowała, że jego słowa i ruchy zaczynają koszmarnie powolnieć.
– Ale – dokończył z westchnieniem – dobrze, że jednak coś się również zaczyna.

Zza okna doleciał ich przeciągły grom. Burza była jeszcze daleko. Ale zbliżała się szybko.
– Mimo wszystko – powiedział – strasznie mi się nie chce umierać Zireael. I strasznie mi przykro, że muszę. Kto by pomyślał. Sądziłem, że nie będę żałował. Żyłem długo, zaznałem wszystkiego. Znudziłem się wszystkim… A jednak teraz czuję żal. I wiesz co jeszcze? Nachyl się. Powiem ci to na ucho. Niech to będzie nasz sekret.
Pochyliła się.
– Boję się – wyszeptał.
– Wiem.
– Jesteś przy mnie?
– Jestem.
– Va faill, luned.
– Żegnaj, Królu Olch.

Siedziała przy nim, trzymając go za rękę, póki całkiem nie ucichł i nie zgasł jego delikatny oddech. Nie ocierała łez. Pozwalała im płynąć.
Burza zbliżała się. Widnokrąg płonął błyskawicami.”

~ Pani Jeziora “Wiedźmin”. A. Sapkowski

Avallac’h

A właściwie to Crevan Espane aep Caomhan Macha był elfim Wiedzącym, jednym z najpotężniejszych znanych historii, oraz jedną z nielicznych osób zdolnych do podróżowania między światami. Wraz z Eredinem sprawował faktyczną władzę w Tir na Lia, stolicy Ludu Olch. Początkowo chciał wykorzystać Cirillę, jednak ostatecznie pomógł jej okiełznać swoją moc i uratował ją przed Eredinem. Jest jedną z najciekawszych postaci uniwersum, okryty całunem tajemniczości.

Eredin Bréacc Glas

Zaufany Auberona, dowódca Daerg Ruadhri, Czerwonych jeźdźców. Widząc słabość swojego króla postanowił go zamordować, przejąć po nim władzę i dokończyć “hodowlę” Starszej Krwi. Był bezwzględny, wojowniczy i ambitny. Idealny przedstawiciel Ludu Olch. Ścigał Cirillę przez dziesiątki światów i udałoby by mu się ją złapać, gdyby nie przeszkodził mu jego pobratymiec Avallac’h oraz wiedźmin Geralt. Ten drugi pokonał go w pojedynku, kończąc tym samym dziką gonitwę i ratując swoją przybraną córkę przed strasznym losem.

Tak kończy się historia Auberona, Króla Olch. Z pewnością dopuścił się wielu okrucieństw i był potworem. Jednak należał również do starożytnej, starszej, rasy. Czy to go usprawiedliwia i czy powinno się go zapamiętać jako monstrum? Sami oceńcie.

Do zobaczenia na polach bitwy!

~ Veruis

PS.
Koniecznie zerknijcie na nasze profile na Facebooku i Twitterze, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście! Ponadto zapraszamy na naszą partnerską grupę na Facebooku oraz kanał na Discordzie – GWINT Polska!

1 odpowiedź do “Historie Wiedźminverse – Auberon Muircetach #2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *