Hen Ichaer

Podsumowanie GWENT Masters 2020 – Sierpień

Witam w comiesięcznym podsumowaniu rozgrywek e-sportowych w GWINCIE!

Powoli zbliżamy się do końca tegorocznej serii Podsumowań. Wraz z ostatnimi kwalifikacjami, które wydarzą się w przyszłym miesiącu, pozostanie tylko czekać na GWENT Open #4 oraz turniej wieńczacy. Myślę, że to powoli dobra pora na rozpoczęcie dyskusji co jest do poprawy, a co może zostać tak jak jest – jednak to po krótkim podsumowaniu minionego miesiąca!

GWENT Open #4

W zeszły weekend odbył się trzeci już z kolei turniej GWENT Open, na którym to zwycięzcy kwalifikacji z poprzednich miesięcy zmierzyli się ze sobą o pulę nagród o wartości 21 000 USD (z czego 11 000 zostało zebranych z samej sprzedaży bibelotów związanych z tym turniejem).

Zdjęcie

Po zaciętym pojedynku między naszym rodakiem Tailbotem oraz pierwszym i jedynym reprezentantem w historii Kolumbii Poisoundem zwycięzcą został polak pokonując kolumbijczyka 3:2 talią Scoia’tael pod Sheldona Skaggsa i Schirru!

Cały weekend był pełen wrażeń, zarówno esportowych jak i tych związanych z nowymi informacjami o nadchodzących zmianach. Jednak nie obyło się bez małych wpadek.

GWENT Team postanowił zająć się stroną techniczną samemu, bez wynajmowania firm zewnętrznych i przypuszczalnie z tego powodu pierwsze kilkanaście minut w ciągu obu dni były nie takie jakby sobie tego życzyli. Na szczęście pierwszego dnia McBeard oraz Shinmiri – oficjalni casterzy – zabawiali nas rozmową, aż gra nie wystartowała, a w kolejnym dniu, kiedy zamiast oglądać pierwszy mecz między Tailbotem a Demarcationem widzieliśmy czarny ekran, community managerzy – Ryan i Burza – pilnowali, byśmy się nie nudzili na czacie.

Na uwagę zasługuje również Danirai, dla którego był to pierwszy występ na oficjalnym turnieju. Mimo, że pierwszy mecz rozegrał całkiem nieźle to, z powodu kiepskiego doboru kart, musiał uznać wyższość rywala. Od tamtej pory chłopak tracił coraz więcej cierpliwości i czuć było bijące od niego zdenerwowanie, przez co w głównej mierze przegrał pozostałe dwa. Mogę mu jedynie zasugerować, że utrata panowania nad sobą przy grach na najwyższym poziomie kończy się zawsze porażką i życzyć mu powodzenia następnym razem!

Trochę statystyk od naszej niezawodnej Sarenki:

Jak widzimy Skellige nieprzerwanie króluje, czy to na ladderze czy w meczach turniejowych – na szczęście nowy patch już jest, więc jestem wielce ciekaw co się zmieni. Co zwraca szczególną uwagę to to, że jedynie finalista Poisound wziął Potwory, uważane za najsłabszą frakcję w tym patchu, a mimo to niemal wygrał! Wielokrotnie pokazano, że to co może i nie sprawdza się na ladderze, w zamkniętym środowisku takim jak turniej, okazuje się świetnym wyborem. Zastanówcie się również nad tym, kiedy zdarzy się wam nazwać karty, czy frakcje, niegrywalnymi.

Jednak to jeszcze nie koniec oficjalnych turniejów, jak wspomniałem na początku. Już w paździerinku (notabene w moje urodziny) odbędzie się ostatni GWENT Open #4.

Pojawiła się również nowa paczka z nowymi, pięknymi bibelotami do kupienia:

I to by było na tyle, jeśli chodzi o Open #3. Z niecierpliwością czekam na następny oraz na turniej zwieńczający – jednak czy odbędzie się w tym roku? Zobaczymy.

Sierpniowe Kwalifikacje

Na ostatni GWENT Open #4 zakwalifikowali się:

  • LeGooha z Glory Gaming Team
  • Kolemoen z Team Aretuza
  • SidongGuo (Demarcation)
  • Pajabol z Team Leviathan Gaming

Dwóch starych wyjadaczy: Kolemoen oraz Demarcation – dla którego będzie to już 3 turniej! Na prawdę podziwiam jego zapał i upór w dążeniu do celu. Kolejnymi graczami, dla których będzie to jednak pierwszy tego rodzaju turniej, są LeGooha z drużyny, której nawet nie kojarzę, ale bardzo mnie cieszy poznanie jej oraz Pajabol, nasza gwiazda, który wielokrotnie brał udział w kwalifikacjach. Dzięki niezachwianej wierze, w końcu zakwalifikował się i będzie walczył niczym lew!

Aktualny ranking GWENT Masters

Zwycięzcy GWENT Open:

  • Demarcation
  • wangid1
  • Tailbot

Czterech graczy z najwyższą liczbą Crown Points z wyłączeniem zwycięzców GWENT Open (Sezon Driad):

– Kams134 (226) – Polska
– GraveshGravesh (220) – Niemcy
– Pajabol (210) – Polska
– Saber97 (208) – Dania

Wild Hunt Tournament

Legendarny turniej Wild Hunt powraca, i to już w przyszłym tygodniu! Ze względu na sytuacją epidemiczną na świecie zrezygnowano z klasycznej formy LAN Party, na rzecz rozgrywki Online, dzięki czemu każdy może się zapisać.

Turniej odbędzie się 12-13 września 2020 roku i całość będzie transmitowana na TYM kanale.

Niestety mam do tego turnieju ambiwaletne podejście, głównie przez nagrody, a raczej ich słabe wyważenie. Jest to licencjonowany, nieoficjalny turniej, a póki co nie będzie można wygrać żadnych pieniędzy – bo zakładam, że mimo nie ogłoszenia nagród w postaci Pyłu Meteorytowego czy Beczek, to jednak się pojawią. Na tę chwilę jedynym, co można wygrać są… Crown Pointsy.

Czemu uważam to za zły, albo i gorszy, pomysł? Pomyślmy. Zbliża się koniec sezonu GWENT Masters 2020, zaczyna się najgorętsza walka o miejsce na turnieju wieńczącym, gdzie cztery miejsca są typowane na podstawie największej liczby Crown Points a tutaj pojawia się turniej, w którym jedyne co można wygrać to właśnie one. Jest ich na tyle dużo, że ich zdobycie może zaważyć czy ktoś się dostanie czy nie, a jednocześnie jest ich na tyle mało, że nikt, kto nie walczy w topce, nie zyska nic konkretnego na tej wygranej. Do tego dołóżmy termin, niecałe dwa tygodnie od startu sezonu. Sezonu, w którym 14 umiejętności dowódców dostaje istotne zmiany, parę z nich jest kontrowersyjnych, czy aby nie przesadzono z ich siłą i na horyzoncie już majaczy hotfix. Hotfix, który będzie parę dni przed turniejem. No cóż…

Nie miałbym z turniejem problemów, gdyby było ich więcej, lub ten zostałby zorganizowany w innym terminie. Niestety mam wrażenie, że szykuje się niezbyt ciekawa sytuacja PRowa dla REDów. Mam tylko nadzieję, że się mylę i nic takiego się nie stanie. Generalnie się cieszę, że w końcu ruszyły nowe, licencjonowane turnieje, ale czy aby nie za późno dla tego sezonu?

Podsumowanie

Normalnie żegnałbym się z wami do przyszłego miesiąca, jednak chciałbym poruszyć pewne kwestie w tym, oraz w następnych, artykułach o ewentualnych zmianach w systemie esportowym GWINTA.

Na pierwszy ogień chciałbym rzucić system kwalifikacji. W Open Becie mieliśmy system mieszany, w którym to duże znaczenie miała pozycja pod koniec sezonu. Dobrą stroną takiego sposobu wyłaniania uczestników było branie graczy, którzy pracowali na to całe dwa miesiące, by mieć zapewnione miejsce. Niestety prowadziło to do nadużyć w postaci “ghostowania” czy “snipe’ania” między drużynami, farmienia słabszych graczy i ostatecznie prowadziło to niekiedy do pojawianie się na turnieju osób, które radziły sobie na ladderze nieźle, ale w ogóle nie potrafiły grać turniejowo. W tej chwili niemal całkowicie jesteśmy nastawieni na system turniejowy, który nie daje tyle dla regularnych graczy, a promuje osoby, które czasami mają po prostu farta w kwalifikacjach. Przyznam się, że nie widzę złotego środka w tej sytuacji. Jedną z alternatyw jest przyznanie czegoś dodatkowego za wzięcie udziału w kwalifikacjach oprócz Crown Pointsów, które jak widzimy mogą niewiele znaczyć przy kolejnych, randomowych turniejach takich jak Wild Hunt.

A wy co o tym myślicie? Chętnie poznałbym wasze opinie na ten temat, może dałoby się jakiś pomysł podrzucić REDom na następny rok zmagań!

Do zobaczenia za miesiąc i powodzenia na polach bitwy!

~ Veruis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *