Hen Ichaer

Recenzje skinów ft. Ce54Ry – #1 Potwory!

W październiku po raz pierwszy mieliśmy zaszczyt gościć w naszych skromnych progach puszatego w roli guest-writera, który podzielił się swoimi odczuciami w stosunku do wersji GWINTa na iOS oraz iPadOS.

Tym razem przedstawiamy Wam serię tekstów od Ce54Rego, który w swoim stylu podjął się zrecenzowania wszystkich dostępnych w grze skórek dowódców!

Zapraszam do lektury!

~ Kurikara

Jedną z najbardziej fundamentalnych zmian, jakie otrzymaliśmy na premierę Gwinta, było kompletne przemodelowanie konceptu reprezentacji dowódców w grze. Przez czas oczekiwania na Homecoming (który, swoją drogą, okazał się być całkiem dobrym filmem) byliśmy stopniowo przyzwyczajani do odejścia od typowej dla Gwinta karczemnej otoczki na rzecz klimatów bliższych prowadzeniu małych wojen, toczonych w nieprzyjaznym świecie Wiedźminlandu. Efekt końcowy wyszedł, powiedzmy, dość mocno hybrydowy, bo o ile potyczkom faktycznie bliżej teraz do bitew z prawdziwego zdarzenia, to jednak taka choćby Arena ugrzęzła mentalnie w odległych czasach  bety. Faktem jednak stało się, iż karty dowódców nie mają racji bytu na stole. Zamiast nich dostaliśmy pełnoprawne modele 3D, każde unikalne na swój sposób, starające się oddać pełnię charakteru przedstawianego lidera, wraz z dość imponującym jak na grę karcianą wachlarzem animacji… I, niestety, w wielu przypadkach dość przeciętnymi teksturami, nijak przystosowanymi do podziwiania ich w przybliżeniu. (Co obecnie przysparza Gwintowi trochę problemów natury estetycznej) Niech pierwszy z weteranów bety rzuci kamieniem, który na widok modelu Ukrytego podczas pierwszej prezentacji Homecomingu nie złapał się za głowę i z niedowierzaniem spojrzał na kalendarz, głowiąc się, czy rzeczywistość nie wypluła go do glinianego roku 2003.

Fakt faktem jednak, od premiery gry ekipa odpowiedzialna za grafikę 3D nie spoczęła na laurach. Co dodatek dostawaliśmy nowych liderów wraz z nowymi umiejętnościami (stan rzeczy zmienił się dopiero na premierę Żelazowej, przepraszam, Żelaznej Woli). Każdy też, tak jak Ci obecni już w grze, dostawał swój alternatywny model do odblokowania w Księdze Nagród (aczkolwiek zawsze z miesięcznym opóźnieniem). Raz na kilka patchy niektóre z istniejących już modeli zostawały lekko, lecz widocznie odświeżone. Ciężko spamiętać, jak często poszczególni liderzy byli poddawani liftingowi graficznemu od czasu swojego debiutu (bowiem jest to jedna z wielu rzeczy, o których Redzi nie raczą informować nas w patch notesach), lecz z pewnością można powiedzieć, że w większości przypadków jest znacznie lepiej, niż było. Redzi zapowiedzieli również że w przyszłości wszyscy liderzy mają dostać dodatkowe animacje, dostosowane do wybranych przez nas zdolności dowódczych.  

Nie piszę jednak o tym wszystkim tylko po to, aby powspominać jak to drzewiej było (i otworzyć furtkę dla tych, co zdają się każdego dnia wzdychać z utęsknieniem do czasów koślawej i niezbalansowanej bety Gwinta). Kiedyś, by cieszyć się nowym liderem i umiejętnością, jaką przynosił ze sobą do rozgrywki, trzeba było wpierw odblokować go wraz z jego drzewkiem w Księdze Nagród (lub też, co było nader nieekonomiczne, stworzyć go z poziomu deckbuildera). Teraz jednak, po usunięciu z gry kart dowódców (moim zdaniem nieodżałowana strata, [*] dla karty Svalbloda) każdy gracz ma na start wszystkie zdolności dowódców odblokowane, a modele 3D przyjęły funkcję przedmiotów czysto estetycznych, do zdobycia głównie (choć nie tylko) we wspomnianej wyżej Księdze. A skoro teraz tak się sprawy mają, to pewnie wielu z nowych graczy się zastanawia – na których dowódców najlepiej jest wydać ciężko wygrindowane Punkty Nagród?  Którzy z nich godnie prezentują się na polu bitwy, a na których przeznaczanie PN-ów nie jest sprawą drugo-, czy nawet trzeciorzędną? No i, przede wszystkim, które z tych modeli są spójne z lore Wiedźmina i historią dowódcy? W tym jakże subiektywnym, ale stuprocentowo trafnym artykule (zaufajcie mi, jestem graczem z zamkniętej bety, mam 4 certyfikaty na krytykowanie rzeczy w grze i order Gauntera na piersi) pozwolę sobie zrecenzować każdy obecny model w grze, piksel po pikselu, by w ten sposób pomóc Wam w wyborze drzewek w Księdze do wypełniania.

Eredin Bréacc Glas

  • Ocena: N/A
  • Ocena (alternatywny skin): 2/5

Zaczniemy dzisiaj od ulubionej frakcji nowych graczy, czyli Potworów. Na pierwszy ogień idzie nie kto inny, jak Król Dzikiego Gonu, Eredin Bréacc Glas, bodajże największy i najbardziej naprzykrzający się stalker w całym wiedźmińskim wieloświecie. Pomijając kwestię słuszności należenia przez Dziki Gon do frakcji pełnej najróżniejszych beboków, straszydeł i generalnie całego post koniunkcyjnego tałatajstwa, ciężko odmówić Eredinowi pewnego rodzaju klasy. Jest to jeden z dwóch liderów Potworów w całej grze, który mówi coś więcej niż upośledzone „…” w swoich odzywkach (co samo w sobie jest już wyróżnieniem). Jego gustowna, szkarłatna zbroja, idealnie komponuje się z miotanymi przez niego Owocami Ysgith czy przyzywanymi Trutniami. W odróżnieniu od innych modeli w grze, Eredin nie boryka się z sztucznie wyglądającymi, metalowymi elementami swojej zbroi – jego rynsztunek budzi grozę, dając mu prezencję prawdziwego upiora. Z czystym sercem można powiedzieć, że to jeden z najlepiej wyglądających liderów startowych w grze.

Tym samym boli fakt, że jego alternatywny model potraktowano po macoszemu, na zasadzie „wsadźmy Eredina do zamrażarki, będzie wyglądał cool”. Choć nie można zarzucić grafikom braku pieczołowitości w nałożonych na niego teksturach mrozu, to ten skin jest po prostu śmieszny. Pół biedy, gdyby w książkach czy w grach było wspomniane, że podróże międzywymiarowe powodują taki skrajny poziom oszronienia – jednak wszyscy wojownicy Dzikiego Gonu z gier pojawiali się zawsze bez śladu śniegu na pancerzu. W dodatku wspomniany wyżej szron powoduje, iż miejscami niektóre elementy zbroi Eredina wyglądają jakby miały rozmazane tekstury. Choć jest możliwość, iż ten skin miał nawiązywać do „widma” Bréacc Glasa z pierwszej części Wiedźmina, to jednak lepszą alternatywą byłoby pokrycie go ektoplazmą niż mrozem, albo podmiana jego tekstur na bardziej eteryczne. Moim zdaniem skin niegodny uwagi.

Duch Lasu

  • Ocena: 3/5
  • Ocena (alternatywny skin): 4/5

Gdyby ktoś kiedyś podszedł do mnie i zapytał mnie, jakie monstrum z wiedźminskiej growej trylogii jest najlepiej zaprojektowane, bez wahania odpowiedziałbym, że leszy. Jest perfekcyjny pod każdym względem – poczynając od wyglądu gigantycznego, budzącego grozę humanoida o drewnianym ciele i czaszką jelenia zamiast głowy, przez odgłosy jakie wydaje, rycząc jak upiór lub poruszając się z odgłosem trzaskających konarów, skończywszy na przedstawieniu idei bycia panem lasu, poprzez kontrolę zwierząt, roślin czy zdolność pojawiania się gdziekolwiek w puszczy, bez wydawania żadnego odgłosu. To są właśnie TE DETALE, moi drodzy. Nic więc dziwnego, że Duch Lasu, starożytny leszy z sidequestu Wiedźmina 3, został przemianowany z karty legendarnej z bety na dowódcę z prawdziwego zdarzenia. Niestety, jego pora na graficzne odświeżenie jeszcze nie nadeszła, co widać przez choćby rozmazane tekstury na jego porożu, sznurze czy kilcie. Wpływa to niestety na jego końcową ocenę (gdyby nie to, spokojnie dostałby ode mnie punkt wyżej), czyniąc z niego na tę chwilę jedynie poprawnie wyglądającego dowódcę.

Ale hej, od czego są alternatywy! O ile w niektórych miejscach zwykły Duch nie domaga z teksturami, tak u jego zimowego wariantu wszystkie te elementy są ostre i wyraziste. Wystarczy przyjrzeć się choćby jego kościanym bransoletom, porożu czy czaszce – żłobienia aż rzucają się w oczy. Tak samo sznur nie wygląda biednie, listowie na plecach oraz kilt pięknie podkreśla szron, tworząc nieregularne wzory. Jest to skin godny posiadania, ale ma dość srogi minus – raz, że pasuje głównie do grania w sezonie jesienno-zimowym, a dwa, że jedyną planszą, na której wygląda naprawdę przyzwoicie, jest plansza Mahakamu. Jest to skin świetny, bijący na głowę swoją podstawową wersję, ale tylko w swojej zimowej kategorii, przez co nie mogę mu dać z czystym sercem pełni punktów.

Ukryty

  • Ocena: 4/5
  • Ocena (alternatywny skin): 4/5
  • Ocena (legendarny skin): 5/5
  • Ocena (alternatywny legendarny skin): 6/5

Łysy z Touissant to dopiero się ustawił – całymi dniami dynda sobie w spokoju ze stalaktytu w najgłębszych zakamarkach księstwa, nikt nie zawraca mu głowy, jednocześnie jest traktowany przez wampiry jak bóstwo. Marzenie każdego introwertyka. Ukryty straszył nas nie tylko w trzeciej części Wiedźmina, ale również na początku Homecoming, głównie swoim wielokrotnie poprawianym wyglądem, głosem jak u dziadka-palacza, a także jak na tamte czasy dość przeciętną umiejętnością Cienia Kostuchy. Obecnie można jednak ze spokojem ducha powiedzieć, że rok nieustannego liftingu graficznego wyszedł Ukrytemu na dobre i teraz nie wstyd już go wyciągać na pole walki. Pomijając jego długą spódnicę i pas, jego model jest ostry jak brzytwa, pełen wyrazistych detali, zaś jego tatuaże są proste, lecz chwytające oko. Jeśli lubisz grać wampiry, ale tak nie do przesady, to warto go sobie odblokować.

Śmieszne jest w tym wszystkim to, że jego model alternatywny trzyma dokładnie taki sam poziom, co jego wariant podstawowy. Jasne, wygląda przerażająco, jest pełen nowych detali (jak nowe tatuaże, delikatnie czerwieńszy kolor skóry, spódnica zrobiona z łat czy białe jak wiedźmińskie lico oczy). Ale przez to wygląda jak wzięty z jakiegoś horroru wampirzy overlord czy inne bożyszcze. Krzykliwość i przepych detali na tej skórce jakoś nie pasują mi do wizerunku Ukrytego z Touissant. Nie można mu jednak odmówić pewnego edgy uroku, więc jeśli grywasz nim często, to równie dobrze możesz zainwestować w jego alternatywny wygląd. To jest, o ile jesteś graczem free-to-play…

…Bowiem, jakby w ramach zadośćuczynienia za mizerny przez większość czasu wygląd Ukrytego, to właśnie niemu Redzi postanowili dać legendarną skórkę jako pierwszemu (i póki co jedynemu) dowódcy w grze. Czym są legendarne skórki w Gwincie? W zamyśle są to zupełnie różniące się od pozostałych modele dowódcy, z kompletnie nowymi animacjami, widowiskowym wyglądem i efektami audiowizualnymi. Oto przedstawiony nam został Łysy w czasach swojej świetności (czasach, w których nie był w pełni łysy), najprawdopodobniej na długo przed tym, zanim nastąpiła Koniunkcja Sfer. Odziany w zbroję z Hen Gaidth (lub, w przypadku wariantu alternatywnego, z Tesham Mutna), dzierżąc magiczną włócznię wygląda po prostu zjawiskowo, niczym wyjęty z legend. Wariant Hen Gaidth był dostępny tylko w przedsprzedaży dodatku Krwawa Klątwa, natomiast ten z Tesham Mutna można spokojnie nabyć w Sklepie. I wiecie co? Wariant alternatywny bije na głowę swój bardziej ekskluzywny odpowiednik. Tam gdzie czerwień była wszechobecna, często przysłaniając wizualny efekt krwawych oparów, tak tutaj służy ona głównie zaakcentowaniu całego rynsztunku. Choć moim zdaniem włócznia z preorderowej skórki ma lepszą kolorystykę, to jednak srebrna maska przypięta do jego pasa wygląda stanowczo lepiej od czerwonej. Jeśli nie boisz się wydać kilku złotych na bibeloty do Gwinta a lubisz grać Potworami, KONIECZNIE zaopatrz się w ten skin. Nie pożałujesz!

Królowa Krabopająków

  • Ocena: 0/5
  • Ocena (alternatywny skin): 1/5

*wdech*
*wydech*
*wdech*
*łyk Białej Mewy*
*wydech*

Są takie momenty w życiu, kiedy uświadamiamy sobie, iż niektóre podjęte przez nas wybory na przestrzeni czasu okazały się być solidnym błędem. Czy to było wzięcie kredytu we Frankach, spłodzenie potomka, który pluje na CDPR, że beta Gwinta była lepsza, czy powiedzenie komuś „Cześć” zamiast „Dzień dobry”. Wtedy następuje okres autorefleksji, a po nim próby rozwiązania swoich problemów – sznur zawinięty w pętlę, oddanie dziecka do adopcji czy rozmowa z daną osobą. Tak z reguły ludzie postępują. Czasami, kiedy czas goni, szukamy jakichś tymczasowych rozwiązań, które połowicznie mają posłużyć naprawieniu szkód lub załagodzeniu problemowi, do czasu kiedy będziemy w stanie wymyślić jakieś sensowniejsze rozwiązanie. Tak też ludzie robią, i jest to normalna praktyka. O ile, oczywiście, prędzej czy później rozwiążemy problem tak, jak Pan Lebioda powiedział.

I spoko, w pełni zrozumiałym jest fakt, że 6 miesięcy przerwy między betą a Homecomingiem to był śmiesznie mały czas na przemodelowanie 90% gry od nowa. Zwłaszcza, jeżeli w międzyczasie pracuje się nad wydaniem Wojny Krwi. Kiedy terminy gonią, uzasadnione jest pożyczenie z drugiej produkcji modelu 3D, w ramach wykorzystania go jako placeholder, by wykorzystać środki na dopieszczenie innych elementów gry. Jednakże powinno się jasno zaznaczyć, że to model zastępczy, a nie próbować robić białe z czarnego. Poza spektrum mojego rozumowania jest ponad roczna obecność reprezentowania Królowej Krabopająków modelem Olbrzymiego Krabopająka z Wojny Krwi, w momencie gdzie Księga Nagród i wszystkie wpisy w jej drzewku wyraźnie mówią o niej, a nie o byle jakim robotniku.

Jeszcze dalej, gdzieś tam hen, w mentalnym horyzoncie zdarzeń, utknął sens zrobienia alternatywnego skina dla modelu zastępczego. Jasne, akurat re-color tego konkretnego modelu nie był jakoś specjalnie skomplikowany (pomijając dodanie plam na skorupie). Mało tego, to jedna z nielicznych alternatywnych skórek w grze, gdzie zwykłe przekoloryzowanie wychodzi liderowi na dobre. Ale co z tego, skoro to jest przemalowany, nieadekwatny model? I skoro znalazło się czas na jego zrobienie, to czemu nie można było wykorzystać tych straconych godzin na stworzenie choćby siatki poprawnego modelu? Skoro po roku zmienili Haraldowi tarczę na drugi miecz (choć to nadal nie jest sztandar, a dlaczego jest to problemem opowiem przy następnej okazji), to nie pozostaje nam nic innego, jak z nadzieją w sercu czekać na następny rok. A nuż, widelec, Krabopająki dostaną trochę zasłużonej atencji i miłości.

Gernichora

  • Ocena: 4/5
  • Ocena (alternatywny skin): 5/5

Gernichora jest jednym z najciekawszych „bossów” nie tylko w trylogii, ale i w całej serii wiedźmińskich gier. Cały akt z Wojny Krwi rozgrywa się na jej terytorium. Stopniowo poznajemy jej historię, natrafiając na dziwne zjawiska w Angren, napotykając osadę, w której oddaje się jej cześć w trakcie krwawych rytuałów, a także będąc świadkiem tego, jak prześladuje nieproszonych gości/ofiary na żer (w jej wypadku to pojęcia równoznaczne). I kiedy już, niczym kleszcze, oblezie nas ponury klimat i ciężkie poczucie nieuniknionej konfrontacji z tym niemalże boskim stworzeniem, wkraczamy do jej leża, pełnego pulsujących, przepełnionych krwią pasożytów – Owoców Ysgith.

Żeby jednak nie popaść w dygresję, skupmy się na jej wyglądzie. Po dość mieszanych jakościowo liderach do Potworów Redzi uraczyli nas na początku roku Gernichorą jako nowym dowódcą. Otóż jest to jeden z najbardziej odrażających potworów, jakie Redzi wypuścili na świat. A że mówimy o Potworach, najobrzydliwszy jest komplementem. Oblepiona kleszczami i pijawkami Gernichora przywodzi na myśl coś, co równie dobrze mogłoby w lovecraftowskich opowiadaniach lub być bossem w grach pokroju Darkest Dungeon. I mimo że wyglądem przypomina jakąś chimerę ludzkiej kobiety, węgorza i czerwia, to tak naprawdę jest istotą pokrewną wampirom, która zamiast żywić się cudzą krwią, karmi inne istoty swoją, pętając je w mentalne więzy posłuszeństwa. Pomimo widocznych tu ówdzie rozmazanych tekstur na jej ciele, definitywnie warto używać jej jako lidera. Co zaś tyczy się jej modelu alternatywnego…

…Jasny gwint, jest jeszcze bardziej odrażający niż podstawowy! Gernichora w wersji Albino jest po prostu obrzydliwa, jej ciało jest całe pokryte oleistą mazią niczym u węgorza, jej tors przypomina półprzezroczystą dżdżownicę, a twarz stała się jeszcze bardziej paskudna niż była normalnie. Bliżej jej teraz do jakiegoś demona czy upiora, niż do wampirzopodobnej chimery. Ale to nie wszystko! Skin ten przynosi też zmianę w efektach wizualnych – bowiem, gdy zwykła Gernichora emituje zielonymi promieniami podczas niektórych swoich animacji, tak Biała Pijawka zmienia ich kolor na czerwony, dając im wygląd przypominający bardziej strumienie krwi o wysokim ciśnieniu. Absolutny mus dla każdego szanującego się gracza Potworów!

Dettlaff van der Eretein

  • Ocena: 4/5
  • Ocena (alternatywny skin): 5/5

Kilka miesięcy później, konkretnie pod koniec marca, po Krwawej Pani nadszedł czas na wampirzego husbando z Krwi i Wina. Mowa tu oczywiście o Detlaffie van der Ereteinie, najlepszym przyjacielu Regisa i siejącej postrach w Touissant Bestii z Beauclair. Już na wstępie zaskakuje nie tylko posiadaniem normalnych odzywek (zaraz oprócz Eredina), ale również bardzo solidnie wykonanym modelem. Praktycznie każdy detal na jego ciele jest ostry, wyrazisty, brak jakichkolwiek rozmazań. Zaskakuje też poziom szczegółowości na tak z pozoru błahych elementach jak jego brożka czy sztylet, który nosi na plecach. A to dopiero wierzchołek góry lodowej! Jest to jedyny lider w całej grze, który posiada dynamiczne fazy działania i czekania. Kiedy przeciwnik wykonuje ruch, stoi dostojnie w ludzkiej formie, cierpliwie oczekując na akcję ze strony oponenta w towarzystwie latających wokół niego ciem. Natomiast gdy nadchodzi jego pora na działanie, płynnie przechodzi w tryb bojowy (widoczny na obrazkach powyżej) – jego twarz staje się monstrualna, z jego dłoni wysuwają się szpony, a oczy jego świecą się niczym diody alarmowe. Jeśli lubisz grać Potworami bardziej humanoidalnymi niż Gernichora czy Ukryty, Dettlaff będzie wyborem w sam raz dla Ciebie.

Bierz jednak pod uwagę fakt, że gdy już odblokujesz sobie Dettlaffa, nie będziesz w stanie przejść koło jego alternatywnemu skina obojętnie. Co tu dużo mówić, jest on po prostu przepiękny. Znoszona kurta została zastąpiona płaszczem godnego prawdziwego hrabiego z Touissant. Za serce chwytają nie tylko złote zdobienia na krańcach jego ubioru, ale także misterne ornamenty zdobiące jego naramienniki i kark, a sprawne oko dostrzeże nawet drobne zmiany na jego sztylecie. Od tej skórki aż bije szyk i elegancja godna prawdziwego mordercy na zlecenie. Zdecydowanie warto go mieć.

Pokutnik

  • Ocena: 4/5

Co tu dużo mówić, Pokutnik wygląda naprawdę klawo. Jest to co prawda model wzięty z Tronołamacza, ale hej, wygląda czadowo! Świece palące się na czubku jego zakrytej głowy, kaganek ciągle świecący się upiorną zielenią, a w dodatku ma różne animacje w zależności od wybranej umiejętności dowódcy! Dziwi natomiast fakt, że na ekranie startowym mówi kwestie normalnie jak duch, ale kiedy używamy jego emotek, on tylko mówi po potworowemu „…” i grzyba idzie zrozumieć. Eh, REDzi, kiedy zmienicie politykę względem kwestii Potworów?! Niemniej, jest to warty do zgarnięcia skin, zwłaszcza że jego dostępność jest limitowana, bowiem jest on częścią paczki z dodatku Kupcy Ofiru. Nie przegapcie więc go, macie czas do początku stycznia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *