Hen Ichaer

Recenzje skinów ft. Ce54Ry – #2 Syndykat!

W piątek były Potwory, dzisiaj nie mniej krwiożercze bestie – humanoidy z półświatka świata Wiedźmina! Zapraszam!

~ Veruis

Ah, Potwory. Cudowne stworzenia, czyż nie? Wielu gardło by sobie dało poderżnąć, by móc postawić takiego wypchanego arcygryfa w sypialni (kolejna młodzieżowa fanaberia), oxenfurtcy doktoranci corocznie wydają fundusze północne na bezowocne próby schwytania karakanów i innych wąpierzy do swoich zoo, a nilfgaardczycy niemałą fortunę przeznaczają na możliwość partycypacji w beauclerskim safari. A wiecie kto jeszcze lubi podrzynać gardła, ma dużo pieniędzy i jeździ na safari? Że co, Veruis? Zbiry z Novigradu, głupcy!

Dla tych, którzy przespali ostatnie miesiące lub przestali grać w Gwinta na rzecz pełnoetatowego marudzenia na jego obecną wersję, śpieszę z krótkim przypomnieniem. 28 czerwca grono frakcyjne w grze poszerzyło się  o szóstego pretendenta, jakim jest Syndykat. Tematycznie skupia się wokół novigradzkiego półświatka – kulcie Wiecznego Ognia, gangów kwartetu znanego z Wiedźmina 3, skelligijskich łupieżców, a od Żelazowej Woli również grupy przestępczej znanej z pierwszej odsłony trylogii, Salamandry. Frakcja cechuje się unikalną mechaniką monet, dużą ilością tzw. silników, oraz wysokim progiem wejścia. Nie jest to frakcja, z której gracz ma na start odblokowaną jakąś talię podstawową, ale 90% kart do Syndykatu jest dostępne w beczkach Novigradu. Kiedy jednak opanuje się konieczność planowania wydawania monet kilka tur do przodu oraz umiejętne zagrywanie kart, talia Syndykatu staje się niepowstrzymana jak ciężarówka z Nas Ne Dogonyat.

Gudrun Bjornsdottir

  • Ocena: N/A
  • Ocena (alternatywny skin): 4/5

Szczęśliwie jednak, mimo że nie dostajemy żadnych kart do Syndykatu na start naszej przygody z Gwintem, mamy od razu do dyspozycji lidera, jakim jest Gudrun, capo (albo, bardziej adekwatnie, styrsman) Poławiaczy. Cóż, za wiele o niej niewiadomo, prócz tego że kiedyś była postrachem morza, a potem osiadła w Novigradzie na dobre, bo jej statek stał się zbyt ciężki od bogactw by móc odbić od brzegu. Oczywiście posiadanie kochanki jakkolwiek nie wpłynęło na tę decyzję, o nie. No i tak jakoś wyszło, że przyjęto ją do Syndykatu – pewnikiem nikt nie ważył się odmówić wiecznie zdenerwowanej skelligijczycce i jej szabrownikom dostępu do wpływów w Novigradzie.

Jak już pewnie zauważyliście, Gudrun jest wyjątkowo krzykliwa. Podziurawiona, skórzana kurtka, długa szarfa z frędzlami przepasana przez jej talię,  szabla przy pasie, kotwica w dłoniach, deska (drzwiczki? Drewniana tarcza? Małe wrota???) na plecach – no wypisz wymaluj hipsterka. Prawdopodobnie dzięki takiemu jarmarcznemu wyglądowi Gudrun nie raz zyskiwała pierwsze słowo podczas walk – w końcu kto traktowałby tak ubraną kobietę jako pirata i postrach skelligijskich wód? Niemniej, według mnie styl Gudrun jest dosyć urzekający, choćby przez swoją eklektyczność czy przepych w zdobieniach. Widać, że ten, kto projektował jej wygląd, ewidentnie dobrze się bawił i włożył weń trochę swojego serca.

Jeśli jednak ktoś chciałby odrobinę więcej powagi podczas grania tą liderką, to powinien wyposażyć się w jej skin alternatywny. Paleta barw została zmieniona na ciemniejszą, dominującym kolorem stała się czerwień miast pomarańczy. Prócz tego, wzbogacona została o nowe detale, takie jak barwy wojenne na twarzy, zaschnięta krew zdobiąca jej kordelas, oraz wzór zdecydowanie bardziej wyraźny od poprzedniego na jej kawałku drewna. Dzięki temu Gudrun zachowuje swoją krzykliwość i jednocześnie wygląda bardziej odpowiednio do nocnych grabieży. Dobry przykład tego, jak małym nakładem można polepszyć istniejący już model.

Cyrus Engelkind Hemmelfart

  • Ocena: 2/5
  • Ocena (alternatywny skin): 4/5

Hierarchę można podsumować dwoma słowami – zmarnowany potencjał. Na wszelkie wypokowe nawiązania do papieża w Gwincie. Na archetyp pod Fanatyków, który ostatecznie mety nie zwojował. Czy w końcu na jego design, gdzie wygląda znacznie gorzej, niż jak prezentuje się na kartach czy oficjalnych grafikach. Od czego by tu zacząć… Przede wszystkim od kolorystyki. Miks złotej szaty, fioletowej peleryny i czerwonego krzyża na niej, w połączeniu z czerwono-fioletowym frontem sprawia, że wygląda bardziej jakby nosił szlafroczek, niż szaty hierarchy. Boli to tym bardziej, że reprezentanci Kultu Wiecznego Ognia mniejszej rangi wyglądają lepiej w swoich szatach, niż Hemmelfart. Tekstury na nim są w większości rozmyte (szarfa, łańcuch, naramienniki, naszyjnik na szyi, o całych szatach nie wspominając), a jedynymi elementami, które są dobrze oteksturowane, są jego dłonie, głowa i kostur. Wygląda po prostu słabo, i nie wyobrażam sobie, by ktoś grał Cyrusem w innych celach, niż dla beki albo dla ironii. Dlaczego więc dostał 2, a nie 1? Cóż…

Można powiedzieć, że Engelkind to taki gwintowy Magikarp. Na początku wygląda tragicznie  i wydaje się być śmiesznym żartem, ale kiedy wpakuje się w niego (konkretniej – w jego drzewko) odpowiednio dużo Punktów doświadczenia (Nagród), świątobliwa prezencja ulega drastycznemu polepszeniu. Przede wszystkim zrezygnowano z głupkowatej kolorystyki na rzecz pięknej kompozycji czerni, złota i czerwieni. Krzyż, kojarzący się bardziej z ICRC, zmieniono na dostojniejszą, wyhaftowaną pochodnię. Wszystko to sprawia, że Cyrus wygląda poważniej, tak jak na wiedźminowego papieża przystało. Gdyby nie fakt, że tekstury nadal są rozmyte, spokojnie dostałby pełnię punktów. A tak, jeśli tylko was tak one nie rażą w oczy, koniecznie odblokujcie sobie tego lidera.

Tasak

  • Ocena: 3/5
  • Ocena (alternatywny skin): 3/5

Eh, Tasak, oj chłopie… Nazwać Cię „skrajnym” to niedopowiedzenie. Potrafisz jednego dnia być najlepszym przyjacielem, ale kiedy ktoś Ci podpadnie, z radością posyłasz go na rzeź.  Na swój debiut miałeś najgorszą z umiejętności wszystkich dowódców Syndykatu, a po reworku stałeś się najlepszym z nich wszystkich. Masz strasznie wolną animację odpalania się, a mimo to reszta twoich ruchów jest bardziej ekspresywna niż u pozostałych (zwłaszcza, jak po przegranej rozgrywce tasak wściekle macha Tasakiem). Jednocześnie jednak wyglądasz dość przeciętnie, mimo że technicznie rzec biorąc nic z Twoim wyglądem jest nie tak. Tekstury masz ostre i wyraźne, takie drobne detale jak fałdy na plecach i pantalonach są dobrze widoczne. Nie cierpisz na bolączkę „plastikowego futra” jak większość liderów  (aczkolwiek mogłyby się mniej świecić jak pod psem), jednakowoż wyglądasz na tle innych capo dość niepozornie. Poza tym, w W3 nie chodziłeś z brzuchem na wierzchu, miałeś pod kurtą porządną koszulę, wyglądałeś jak prawdziwy szef. A mimo to, jeśli lubi się krasnoludy lub pamięta się Ciebie z Wiedźmina 3, to nie sposób Cię nie odblokować i nie grać Tobą, choćby dla Twoich złotych tekstów i animacji.

Nawet Twój alternatywny wygląd jest ambiwalentny. Zszedłeś trochę z używania żelu na włosach, trochę tatuaży Ci się zmieniło, dostałeś także bardziej wyróżniającą się kurtę i zielono-złote pantalony. Ale ostatecznie nie wnosi to nic nowego do Twojego charakteru. Nie ma żadnych zmian, które rzucały by się mocno w oczy, poza tymi wzorkami z tyłu, a Twój nowy ubiór sam niczego nie opowiada. Po prostu… Wyglądasz tak samo dobrze, jak w wersji standardowej. Równie dobrze można Twojego skina odblokować i używać zamiennie, ale nie wniesie to żadnego prestiżu na stół.

Ale hej, przecież to i tak dobry wynik, co nie? Tasak? Czemu do mnie podchodzisz? I czemu sięgasz po tasak? O boże, co ty ro…!

Król Żebraków

  • Ocena: 2/5
  • Ocena (alternatywny skin): 2/5

Z Królem Żebraków w ogóle jest śmieszna sprawa. O ile artyści pozwolili sobie w przypadku Skurwiela Juniora i Tasaka na odrobinę kreatywności w tworzeniu ich wizerunków, tak w przypadku Franciszka Bedlama starano się zachować wierność jego wyglądowi z Dzikiego Gonu. No właśnie – starano. Przede wszystkim widać różnice w kolorystyce i materiałach, z których jego ubiór jest zrobiony. W Gwincie górna część jego peleryny jest zrobiona z płachty brązowej skóry (do której niedbale przyszyto ucięty kawałek), zaś pozostałą część jest z niebieskiej, zacerowanej skóry, na którą ktoś chyba wylał wiadro czerwonej farby. Jedynym nieskórzanym elementem jego uniformu wydaje się być jego kaptur.

A w oryginale jak jest, każdy widzi. Jego ubiór jest bardziej zróżnicowany pod względem materiałów i kolorystyki, zawiera także o wiele więcej detali (m.in. wyszyty emblemat na płaszczu, więcej sakw przypiętych czy wiszących na jego kurcie). Każdy chyba przyzna, że jego gwintowy awatar wygląda jakby nie wyszedł z bety. Ciężko mi go zatem polecić komukolwiek innemu, niż zatwardziałemu fanowi Króla Żebraków.

Jego drugi skin również nie powala na kolana. Owszem, ujednolicono trochę kolorystykę, wyprano i przemalowano mu pelerynę, ale teraz wygląda jak jakiś pospolity rabuś, albo vigilante latający po dachach. Nie wnosi to ani nowej głębi, ani charakteru do tej postaci (chyba że używa czasem swojej peleryny jaki szachownicy). Z króla zrobiono gońca. Nie polecam tak samo, jak jego pierwszego skina.

Skurwiel Junior

  • Ocena: 4/5
  • Ocena (alternatywny skin): 5/5

Nie było chyba w Gwincie kogoś takiego jak Skurwiel, kto wywołałby tyle kontrowersji na długo przed swoim pojawieniem się w grze. Kiedy jeszcze istniały karty dowódców (miejmy nadzieję że powrócą do nas w niedalekiej przyszłości), jego wizerunek został zmieniany aż 3 razy. Nie chcę poruszać tutaj kwestii słuszności cenzurowania jego oryginalnego artu, bo to nie o tym artykuł. Wspomnę jednak tylko, że cieszy mnie fakt, że w odzewie niezadowolonych fanów Redom udało się dojść do jakiegoś konsensusu.

No, dobrze, wracając do modelu. Zastanawiacie się pewnie, czemu dałem tak wysoką notę Juniorowi już na start, biorąc pod uwagę Tasaka i Króla Żebraków. Po pierwsze, był moment, w którym widzieliśmy Skurwiela w samych gaciach (a potem z radością odebraliśmy mu życie) w W3. Po drugie, pomijając przewieszoną kieszeń z wystającą z niej asem pik, jego ubiór mało różnił się od ubioru przeciętnego łowcy czarownic. Po trzecie, tak jak w przypadku dwóch poprzednich jegomości zmiana wizerunku nie wyszła lepiej od oryginału, tak moim zdaniem wizerunek Skurwiela latającego po polu bitwy z nagim torsem i maczugą pasuje do niego jak ulał. No po prostu niezrównoważony (czy też Porąbaniec) jakich mało. W jego modelu zachwyca wiele rzeczy – przede wszystkim nie ma na nim żadnej rozmytej tekstury, do tego stopnia że bez problemu można dojrzeć szczegóły m.in na maczudze, pochwie jego sztyletu czy pasa, do którego jest przypięty. Ma bardzo dobrze zrobione włosy, co jest rzadkością w Gwincie. Graficy postarali się nawet o taką dbałość o detale, jak pręgi blizn rozciągających się po jego plecach (pamiątka po zabawach z ojcem) czy chociaż ślady krwi zdobiące jego spodnie, pas i plecy. Krótko mówiąc, Skurwiel ma technicznie najlepiej wykonany model ze wszystkich dowódców Syndykatu. O głowę przebija go jedynie jego własny, alternatywny model.

Żyjemy w społeczeństwie. Skurwiel z resztą też. Jako że psychiatria w świecie Wiedźmina nie istnieje, pewnego razu Skurwiel pękł bardziej niż zazwyczaj. Najpierw zabił swego toksycznego ojca w drodze na wieczór poetycki. Potem zmienił wygląd – zwykłe spodnie zmienione zostały na gustowny, czarno-czerwony flanel, buty zmienił na czarne glany, a sznur na szarość jego dotychczasowej egzystencji. Maczugę prawdopodobnie obtoczył w krwi swojego taty. A potem, po przefarbowaniu włosów na rudy kolor i umalowaniu twarzy na wizerunek klauna, udał się na występ w kabarecie, chcąc spełnić swoje marzenie o zostaniu komikiem. Publice jednak nie przypadły jego kawały o pannach z Vicovaro, a to nie spodobało się Juniorowi. No i od tamtego czasu, po zgładzeniu showrunnera, stał się ikoną Porąbańców i symbolem zmian zachodzących w Goth- znaczy się, w Novigradzie.

Generalnie film może nie wybitny, ale na pewno rewelacyjny. Polecam, póki jeszcze w kinach leci. Ortodoksyjnym fanom SY Comics może jednak przypaść do gustu.

Dijkstra

  • Ocena: 4/5
  • Ocena (alternatywny skin): 5/5

Po podróży przez kalejdoskop skrajnych osobowości novigradzkiego półświatka nie będzie lepszego sposobu na zakończenie artykułu, niż pogadaniu o OG marionetkarzu i mistrza kontrwywiadu, jakim jest Sigismund Dijkstra we własnej osobie. Ze wszystkich głów rządzących Novigradem ten jegomość, prócz może Króla Żebraków, ma najbardziej poukładane w głowie. Być może też ze względu na jego normalność tak dziwnie go potraktowano. Przede wszystkim jest to pierwszy lider w historii Gwinta, który nie wyrobił się na premierę wraz z pozostałymi z danego dodatku. Tak bardzo, że kiedy już zadebiutował, to do tej pory ma najbiedniejsze pod względem lore’u Drzewko Nagród w całej grze.  Jednocześnie z miejsca talia pod jego umiejętność, z wykorzystaniem Igora i Mieszczan, stałą się Tier 0, na bity miesiąc wprowadzając hegemonię w rozgrywkach rankingowych na spółę z Foltestem. Od tego momentu jego umiejętność jest cieniem dawnej chwały, ale hej, w ramach pocieszenia przynajmniej w gwintowym uniwersum ukończył studia w Oxenfurcie (w książkach nigdy ich nie skończył)

Co się zaś tyczy jego wyglądu, przybycie na imprezę z lekkim opóźnieniem zapunktowało u niego w jakości wykonania. Jego oryginalny wygląd został ulepszony o elegancką laską i pelerynę na jedno ramię. Jego kamizelka jest wyraźna, pełna detali, ochraniacz pomagający mu chodzić na kiepsko zrośniętej nodze wygląda jak z metalu, a nie z pomalowanego styropianu. Złote elementy i wyszycia wiarygodnie lśnią, dając mu wygląd hrabiego z prawdziwego zdarzenia. I chociaż nie posiada odzywek wymawianych głosem ś.p. Andrzeja Blumenfelda, to i tak naprawdę polecam go sobie odblokować, zwłaszcza jeżeli było się jego fanem zarówno w książkach, jak i w Wiedźminie 3.

Kolejnym plusem jego późnego przybycia jest fakt, że jego Drzewko jest póki co najtańsze do uzupełnienia w całej grze (kosztuje raptem 65 PN-ów). Zatem nie tylko stosunkowo tanio jest odblokować u niego jego alternatywny model, ale także można od razu pokusić się o uzupełnienie całego Drewka. Co zaś się tyczy jego modelu, ho ho! Nasz poczciwy mistrz Tańca Grubego Wieprza zmienił kolorystykę na patriotyczną (mówimy oczywiście o Redanii), beżowe pantalony wymienił na gustowną czerń, nawet protezę przemalowali mu na onyksową. Jego kurta różni się detalami od tej, którą normalnie nosi – ornamenty są większe, bardziej widoczne, no i moim zdaniem ładniejsze. Taki Dijkstra wygląda jak prawdziwy władca Północy. Gorąco polecam się w niego wyposażyć, jeśli bardziej jarają was wywiadowcy niż zbiry i mafia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *