Hen Ichaer

Uczty ciąg dalszy, czyli półfinały i wielki finał GWENT Masters 2 przyprawione szczyptą statystyk

Po ćwierćfinałowych emocjach dnia poprzedniego (zapraszam do nadrobienia pierwszej części artykułu) nadszedł czas na najsłodszy e-sportowy rarytas, który każdy fan GWINTA chciałby w trymiga posmakować – czyli półfinały oraz wielki finał. Na tym etapie rywalizacji ciężko doszukiwać się jakiś większych mankamentów w grze najlepszej czwórki, w końcu znajdują się oni na przedostatnim szczeblu eliminacji, a ostateczny tryumf mają już na wyciągnięcie ręki.

Seria rozpoczynająca zmagania drugiego dnia to znowu polsko-niemiecki pojedynek. Przypominający aparycją akolitę Alzura – Gravesh – rzucił rękawicę ulubieńcowi polskiej części publiczności Pajabolowi. Umiejętności, których w serii nie zobaczyli widzowie to, Mobilizacja oraz Precyzyjne Uderzenie. Pierwszy pojedynek był bardzo ciekawym, skrajnie nietypowym z perspektywy zwykłego laddera matchupem. Keltullis wraz z Ciri próbowały podbić nilfgaardzki grunt kontrolowany przez młodego polskiego gracza. Potyczka sprowadziła się do krótkiej trzeciej rundy z ostatnim słowem Pajabola, który, zabijając własnego Vincenta chronioną tarczą Grubą Helgą, spowodował, że Keltullis przeciwnika spaliła samą siebie, co w konsekwencji doprowadziło do remisu 14:14 (Gravesh dobrał kluczowego Ozzrela). Rematch padł łatwym łupem Polaka; w krótkiej R3 Bal Maskowy oraz Magiczny Wstrząs, usuwający Ygherna dramatycznie ogołocił część pola bitwy należącą do Gravesha.

Sytuacja z pierwszego remisowego meczu

Kolejne starcie dla kontrastu młody zawodnik TLG przeszarżował, grając Precyzyjnym Uderzeniem zdołał ugrać kartę przewagi nad Graveshem, grającym wojownikami Skellige. Natomiast, by zdobyć tę przewagę, poświęcił całego lidera, co w konsekwencji spowodowało mocny deficyt punktowy w trzeciej rundzie. Przy stanie 1:1, Polak znów nie daje wytchnienia biednej Keltullis, wchodząc w trzecią rundę z kartą przewagi, kończąc ją natomiast z ogromnym Saulem oraz Hieną morską, na której olbrzymie jednostki potworów nie robią żadnego wrażenia.

Paja postawił „kropkę nad i” w serii, pokonując Precyzyjnym Uderzniem po raz kolejny niedomagającą Ścianę Tarcz; różnica punktowa znów była minimalna, lecz Gravesh niestety, mimo solidnej gry popartej masą błyskotliwych zagrań, musiał pożegnać się w tym momencie z turniejem.

Kolejny półfinał to para nieustraszonych śmiałków toczących boje w wirtualnej karczmie. Saber po zaskakującej wiktorii na Demarcation szukał asów w rękawie, stając kamera w kamerę z gwintowym weteranem Kolemoenem. Pierwsza bitwa to starcie temerskich niebieskich pasów z mężami wód, barbarzyńcami z wysp Skellige. Po raz kolejny w tym turnieju siła tej niecodziennej wariacji Nordlingów została zlekceważona. Niemiec pokusił się o ciekawy pas w pierwszej rundzie, gwarantując długą R3 z dziesięcioma kartami. Draug, Roche czy Voymir znów spisali się na medal – 1 ląduję tuż obok nicku turniejowego wygi.

W drugiej rozgrywce nierządnice Syndykatu i szlachetni rycerze północy spoglądali na siebie z zawiścią z przeciwnych krańców stołu. Bleed w drugiej rundzie ze scenariuszem dał Kolemoenowi kartę przewagi, a finisz z Jacquesem i Imke wystarczył na osamotnionego Viraxasa w dość ubogiej w goldy ręce Sabera.

Wydawałoby się, że Niemiec ma już zwycięstwo w garści, a trzecia gra to już tylko formalność. Nic bardziej mylnego! Dar natury vs. Ściana Tarcz. Dunca Koleomena przez całą pierwszą turę wzmocniła Pavko do 12 punktów (sic!), lecz w rzeczywistości wszystkie buffy poszły na marne, gdyż Anseis, tak czy siak, musiałby odpowiedzieć na tak groźny silnik przeciwnika.

Konsekwencją powyższego obrazka jest powrót Sabera do gry; w partii zaczyna robić się ciekawie.

Czwarta partia to znów adeptki Eithne po stronie Niemca, natomiast Duńczyk wystosował talię Potworów z Keltullis oraz Ciri na czele, by uniknąć eliminacji. Okazało się to być wyśmienitą taktyką; szybko wypracowana przewaga karty dzięki połączeniu obrońcy i szarżującej Ciri, dała Saberowi kontrolę nad przebiegiem partii, którą wykorzystał bez skrupułów, doprowadzając do remisu w serii.

W decydującej rozgrywce Kolemoen udowodnił swoją klasę, tłamsząc wojowników Skellige w drugorundowym bleedzie, wyciągając z przeciwnika Arnjolfa. Na dodatek w bardzo krótkiej trzeciej rundzie uniemożliwił zagranie Harlada z Krwawego Orła, co doszczętnie pogrzebało szansę Sabera na wielki finał, do którego po ciężkich bojach zmierzał Niemiec.

Grand Finale

Fanfary! Mamy to. Wielki finał tegorocznych zmagań e-sportowych zostanie zwieńczony pojedynkiem Pajabola z Kolemoenem. Myślę, że mało kto obstawiał na akurat taki skład finałowego duetu, niemniej każdy kto oglądał obecne poczynania obu graczy bez zawahania stwierdzi, że to znakomita finałowa para.

Paja jako pierwszy w turniejowej drabince docenił potęgę trzech, wątłych z pozoru, temerskich lilii podczas banowania talii oponenta. Niemiec natomiast standardowo banuje kontrolne Scoia’tael, logiczny wybór ze względu na dwie talie oparte na silnikach w jego lineupie.

Na samym początku armia kaedweńskich upiorów stoczyła bój z Keltullis. Wydawałoby się, że to nie do końca idealny matchup dla Polaka, ze względu na swarmowanie swojej części stołu, natomiast kluczem do wygranej okazał się być zagubiony rycerzyna Ronvid. Skutecznie uniemożliwił on bleed w drugiej rundzie, odbierając również sporo gazu Niemcowi z decydującej R3, co wystarczyło Paji, by dopisać jedynkę obok swojego nicku.

Druga rozgrywka to druzgocąca porażka Polaka, który dał zdominować swój Syndykat zastępom driad. Kluczowym błędem w partii było zbyt agresywne wydawanie monet, by wzmacniać Hienę; jej sromotny koniec został uwieczniony na powyższym obrazku.

Posiłkując się powyższą grafiką, można łatwo wyciągnąć wnioski, dlaczego Paja wyszedł zwycięsko z mirror matchu talii Syndykatu. Przede wszystkim Azar, na którego Niemiec nie posiadał łatwej, czystej odpowiedzi. Doprowadziło to do zmarnowania potencjału Sirocco oraz Filippy, a te tycie skarabeusze przysłużyły się do utrzymania ogromnego Saula oraz generującej zatrważającą ilość monet Imke, co w konsekwencji dało Pajabolowi przewagę w serii.

Przechodząc do czwartej partii, gdzie wielkie cesarstwo zmierzy się z równie potężną smoczycą, Kolemoen będzie musiał grać pod presją. Matchup co najwyżej średni dla Niemca, lecz wychodzi z całego zamieszania obronną ręką, zdobywając ostanie słowo na trzecią rundę. Trucizny Pajabola omijają jednostki z zasłoną Niemca; Joachim wraz z Uzurpatorem nie byli w stanie przeskoczyć punktowe Kelly wraz z Ozzrelem – Kolemoen ledwo co umyka ostrzu eliminacji. Mamy 2:2.

Finalna sekwencja to pełna dominacja Polaka. Kontrola ciężkiego kalibru, jaką jest turniejowa iteracja Zniewolenia, przejechała się bezlitośnie po silnikach Kolemoena. Ostatnie słowo Niemca nie miało najmniejszego znaczenia przy kolejnych odpowiedziach ze strony Pajabola, który odniósł po ciężkim finałowym boju zasłużony tryumf!

Odrobina turniejowych statystyk

Grafika aurostwa niezastąpionej Magdy “Mettie” Kupickiej

Dla wytrwałych na sam koniec małe statystyczne podsumowanko. Skorupa oraz Precyzyjne Uderzenie przodują w zestawieniu popularności liderów. Porównując dane z ostatnim Openem może to nieco dziwić, gdyż miesiąc temu sporym zainteresowaniem cieszyło się Zgromadzenie, które teraz praktycznie nie istniało. Meta turniejowa przekształciła się w jeszcze bardziej kontrolną, co w konsekwencji wpływa na zdecydowanie większy winrate po wylosowaniu czerwonej monety. Z pewnością znakiem dla deweloperów jest to, że Sirocco z Korath było w każdej talii, która nie posiadała lojalności, a Onejromancja aż w 86%. Zaskakujący powrót Nilfgaardu oraz ogromna różnorodność w doborze frakcji zdecydowanie urozmaiciła oglądanie kolejnych potyczek. Natomiast zawodnicy tym razem banowali bardziej jednomyślnie, przekreślając już na samym starcie Precyzyjne Uderzenie znacznie częściej niż resztę umiejętności.

Niestety to już koniec e-sportowych zmagań w GWINCIE w tym, jakże ciekawym (oczywiście z perspektywy e-sportowej) roku. Mam nadzieję, że kolejny będzie jeszcze bardziej owocny w emocje i dramatyczne końcówki, a przede wszystkim uda się zrealizować finał pierwszej edycji w warszawskim studiu.

~Piotrasz

PS.
Koniecznie zerknijcie na nasze profile na Facebooku i Twitterze, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście! Ponadto zapraszamy na naszą partnerską grupę na Facebooku oraz kanał na Discordzie – GWINT Polska!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *